Logo

Przez zmysły do szczęśliwego i zdrowego rozwoju

Dr n. hum. Joanna Matejczuk, psycholog, Adiunkt na UAM w Poznaniu, psycholog, zainteresowania kieruje wokół rozwoju, edukacji i komunikacji interpersonalnej

Rozpieści się czy nie?

Rodzice noworodków i niemowląt niemal nieustannie słyszą nad swoimi głowami jakieś podpowiedzi i rady dotyczące opieki nad dzieckiem. Przykładem takiego dyskusyjnego obszaru jest ryzyko jego rozpieszczenia poprzez różne sposoby opieki i pielęgnacji. Czy faktycznie należy się tego obwiać? Czy niemowlę może nas „wyczuć” i następnie wymuszać nasze określone zachowania?

Świat z perspektywy dziecka

Aktywność w pierwszym miesiącu życia jest w zasadzie aktywnością odruchową, dziecko ćwiczy i wykorzystuje odruchy, z którymi przyszło na świat. Dopiero w drugim miesiącu odruchy rozwijają się w tak zwane schematy adaptacyjne (ssanie, chwytnie, patrzenie), dzięki którym dziecko zdobywa pierwszą wiedzę o świecie. Natomiast działania celowe, czyli zgodne z intencją dziecka, pojawiają się dopiero w drugim półroczu życia (około 8. miesiąca). Wcześniej dziecko raczej stosuje schematy dla samej przyjemności ich stosowania lub dlatego, że przypadkowo zauważyło jakiś efekt i próbuje go odtworzyć (np. kopnie nogą grzechotkę i usłyszy dźwięk). Zależność tę widać również w dynamice interakcji z rodzicem. W pierwszym półroczu dziecko raczej wysyła sygnały – zadaniem rodzica jest ich odczytywanie i interpretowanie, a także odpowiadanie na nie. Dopiero w drugim półroczu jego udział w relacji staje się bardziej aktywny. Uczy się ono intencjonalnie kierować komunikaty do rodzica, podejmując celowe próby nawiązania z nim kontaktu lub osiągnięcia jakiegoś celu (na przykład zachęcenia rodzica do zabawy, przyciągnięcia jego uwagi).

Trudno zatem dziecko, podejmujące pierwsze, jeszcze nieporadne próby intencjonalnych zachowań, podejrzewać o złożone działanie, jakim byłoby wymuszanie określonych zachowań rodzica. Oczywiście dziecko uczy się stopniowo, że określone zachowania mogą prowadzić do określonych reakcji rodzica (radości, uśmiechu, złości, krzyku), ale nie potrafi jeszcze w przemyślany, zaplanowany sposób wywoływać tych reakcji u dorosłego.

Wzorce na resztę życia

Przychodząc na świat dziecko nie posiada odpowiednich narzędzi do rozumienia i interpretowania nowej sytuacji, a wokół dzieje się przecież tak dużo niezrozumiałych rzeczy.

W tym całym chaosie pojawia się jednak pewna ostoja bezpieczeństwa – jest nią drugi człowiek, najczęściej rodzic. To on może zrozumieć i zaspokoić pojawiające się potrzeby (głodu, pragnienia) lub zniwelować dyskomfort (mokra pieluszka, ból brzuszka). Dziecko wypłakuje i wykrzykuje różne swoje aktualne potrzeby, a otoczenie za pośrednictwem rodzica jakoś mu na to odpowiada, tworząc pierwsze wzorce postrzegania nie tylko rodzica, ale także samego siebie i całego świata. Czy to będzie świat przyjazny, dający nadzieję na poradzenie sobie z trudnościami, czy też świat, w którym samotnie trzeba się zmagać z ciężarem życia, będzie w dużej mierze zależało od rodzica.

Świat dziecka a odpowiedź rodzica

O ile łatwiej jest rozwinąć w sobie postawę ufności, gdy w pierwszych miesiącach życia zawsze, cokolwiek by się działo, możesz liczyć na ukojenie w ramionach bliskiej osoby. Dzięki niej cały świat zaczyna jawić się jako przyjazna, życzliwa i ciekawa przestrzeń, którą za chwilę będzie się pragnęło odkrywać. Innym ludziom też łatwiej zaufać i cieszyć się ich bliskością, jeśli pierwszy wzorzec relacji był naznaczony poczuciem bezpieczeństwa, stabilności i zaspokojenia. Łatwiej jest również w tych okolicznościach budować fundament zaufania do samego siebie, gdyż dziecko czuje się godne uwagi, troski, opieki i miłości drugiego człowieka. Nabiera poprzez to wiary, że może samodzielnie lub ze wsparciem innych ludzi poradzić sobie satysfakcjonująco w tym świecie.

Gdy w tę niezwykle intymną relację między małym dzieckiem i opiekunem wedrze się nadmierna dyscyplina, oschłość, oziębłość rodzica, jego obojętność lub nawet wrogość, dziecku trudniej będzie czuć się bezpiecznie. Zmienność, nieprzewidywalność, chaotyczność reakcji rodzica (zależna na przykład od jego nastroju lub własnych potrzeb) również będzie powodowała jakiś rodzaj zwątpienia, niepokoju i zachwiania tego rodzącego się bazowego poczucia bezpieczeństwa. Podobną trudnością będzie także każdy rodzaj usztywnienia po stronie rodzica, gdy na przykład kieruje się on bardziej przyjętymi procedurami, instrukcjami opieki nad dzieckiem, niż idzie za głosem rzeczywistych aktualnych wyrażanych przez dziecko potrzeb, nastrojów czy pragnień.

Najpierw bezpieczeństwo, później reguły

Na podstawie licznych badań nad rozwojem dzieci oraz jakością ich późniejszego funkcjonowania w wieku szkolnym, okresie dojrzewania i dorosłości, można pokusić się o sformułowanie, że fundamentalnym wyzwaniem pierwszego roku życia jest budowanie poczucia bezpieczeństwa i ufności do świata, innych ludzi i samego siebie. Dzieci, które miały doświadczenie bliskości, a nawet przejawiały większą zależność od rodzica w pierwszym roku życia i mogły się do niego zwracać zawsze, kiedy tego potrzebowały, paradoksalnie w późniejszych okresach życia potrafią wykazać się większą samodzielnością i niezależnością. Są również bardziej zaangażowane, aktywne i spontaniczne w kontaktach społecznych (przyjaźnie, intymne związki) niż dzieci, które doświadczyły samotnego zmagania się z trudnościami w niemowlęctwie. Cechują się też większym poziomem samoregulacji emocji (interpretowania, nazywania, komunikowania, regulowania własnych stanów emocjonalnych) oraz gotowością do adekwatnego interpretowania stanów emocjonalnych innych ludzi, a także realnego postrzegania zdarzeń w rzeczywistości.

I co z tym rozpieszczeniem?

Bezpieczne doświadczenia z pierwszych miesięcy życia tworzą również nieoceniony fundament dla kolejnego wyzwania rozwojowego w 2. i 3. roku życia. W tym okresie dziecko zostanie rzeczywiście zaproszone do spotkania ze światem zasad i reguł społecznych, a rodząca się wolna wola i autonomia będą motywowały je do często nieokiełznanej ekspresji własnych pragnień i własnego ja. To również czas próby, której celem będzie bezpieczne spotkanie woli dziecka (w tym również jego krnąbrności, uporu, samowoli) z wolą (i cierpliwością) dorosłego. Ale jak widać, będzie to wyzwanie okresu poniemowlęcego, nie niemowlęcego. Pierwszy rok życia nie jest zatem czasem na konfrontowanie dziecka z zasadami lub wymaganiami, a jedynie na ich łagodne zarysowanie. Ryzyko rozpieszczenia więc praktycznie również się nie pojawia. Pojawia się natomiast szansa, że dzięki dostępności, ciepłu i życzliwości rodziców niemowlak może nabrać sił, kompetencji i właściwych przekonań do radzenia sobie z wyzwaniami rozwojowymi w kolejnych okresach życia. Jest również szansą na zaproszenie dziecka do świata, który może być przyjazny i życzliwy, w którym można ufać innym i sobie, który pozwoli na satysfakcjonujące kontakty z ludźmi oraz odkrywanie, uczenie się i kreowanie ciekawej rzeczywistości w przyszłości.