Logo

Przez zmysły do szczęśliwego i zdrowego rozwoju

Paweł Zawitkowski, Fizjoterapeuta, autor książek i filmów „Mamo, Tato co Ty na to?” (www.mamotatocotynato.pl)

Kąpiel w morzu emocji

Takie są fakty – najmłodsi w nosie mają higieniczny aspekt kąpieli. Dla nich liczą się – przede wszystkim – bliski kontakt z rodzicami oraz doznania i nowe doświadczenia płynące z tego rytuału (wspierający dotyk, ciepło wody, przyjemne zapachy, przyjazne światło). To one mają fundamentalne znaczenie dla jakości, tempa i charakteru ich rozwoju. Woda jest wyjątkowym środowiskiem, w którym nagie ciało dziecka w najwyższym stopniu doświadcza wszystkiego, co oferuje mu otoczenie i rodzice. Dlatego tak ważne jest, by ta „oferta” była jak najbardziej komfortowa dla wszystkich jego zmysłów i pozwalała uwolnić maksimum pozytywnych emocji. Zaryzykuję tezę, że dla malucha lepiej, by był… brudny, niż by miał być kąpany w atmosferze pośpiechu i niepokoju.

Filozofia codziennej relacji

Można zadać sobie pytanie, czy warto tej na pozór zwykłej czynności przypisywać znamiona filozofii? Jestem przekonany, że tak, bo jest to rytuał, który stwarza nam niepowtarzalną okazję do pobudzania dziecka do rozwoju w wymiarze poznawczym, emocjonalnym, społecznym i ruchowym.

Kąpiel to podstawowa forma stymulacji czuciowej, ale też wzrokowej, słuchowej i oczywiście zmysłu węchu. To sposób na kształtowanie poczucia bliskości i wzajemnego zaufania, wyrażania własnych oczekiwań, pragnień, intencji – to taka rozmowa bez słów. To także okazja do regulacji gospodarki hormonalnej, bo przecież podczas kąpieli następuje wyrzut „hormonów szczęścia”, determinujących rozwój i doskonalenie cech układu nerwowego małego dziecka. Kąpiel pozwala neutralizować traumę różnych dolegliwości wieku niemowlęcego i dziecięcego. Dzięki niej mały człowiek reguluje swój rytm dobowy, wokół tego rytuału układają się karmienia, aktywność i odpoczynek. Jednocześnie jest to bardzo skuteczny środek neutralizacji stresu, zarówno dla dziecka, jak i rodziców.

Dla zdrowia skóry i zmysłów

Nie można zapominać, że dziecko jest istotą omnipotencjalną, co oznacza, że bada, analizuje świat i odbiera jego sygnały wszystkimi zmysłami naraz. Kąpiel, podobnie jak inne czynności pielęgnacyjne, przy których zmieniamy środowisko dziecka, to zasadnicza forma stymulacji układu przedsionkowego, co ma ogromne znaczenie dla poczucia bezpieczeństwa małego człowieka w przestrzeni i na podłożu. Układ ten wspomaga wszelkie procesy integracyjne w naszym mózgu, reguluje dojrzewanie reakcji równoważnych, świadomości własnego ciała i wiele innych istotnych czynności mózgu.

Z tego względu w kąpielowym planie postępowania rodziców tak ważne jest odpowiednie zaaranżowanie otoczenia, by było wilgotno i ciepło, by ciało dziecka, szczególnie mokre, nie było pozostawiane na długo nagie. Warto zadbać, by wszystkie czynności wykonywać wolno, spokojnie, delikatnie, by wybierać odpowiednią porę i nastrój do kąpieli, mieć czas na jej przygotowanie, pieszczoty, zabawę oraz na masaż, kończący wieczorny rytuał pielęgnacyjny. Każdy element tej pouczającej zabawy wart jest dopracowania w najdrobniejszym szczególe. Jednocześnie jednak trzeba pozwolić sobie na totalny freestyle, na porzucenie rygoru realizacji zaplanowanych czynności i na totalne dopasowanie się do wymogów chwili oraz aktualnych potrzeb i ograniczeń dziecka.

Kąpiel po polsku

Smutne jest to, że ciągle jeszcze ignorujemy fundamentalne znaczenie dla dojrzewania i rozwoju naszego maleństwa takich form pielęgnacji i opieki, jak kąpiel. Nie można jednak nie zauważać pozytywnych zmian – rodziców, którzy zaczynają traktować ją jako okazję do „pogadania” z dzieckiem, do przeżycia czegoś wyjątkowego.

Okazuje się, że Polacy kąpią dzieci średnio 5,4 razy w tygodniu, a wodne harce trwają jednorazowo ok. 25 min. Zatem rocznie na kąpiel przeznaczamy ok. 117 godzin! Jednocześnie 95,9 proc. respondentów uważa ją za ważną czynność związaną z rozwojem mózgu ich dziecka. Połowa z nich chciałaby dowiedzieć się więcej na temat wielozmysłowej stymulacji i możliwości, jaką daje zmiana naszych nawyków, a przede wszystkim, warunków i technik kąpieli.

Niemniej wydaje się, że w większości to nadal deklaracje, a rzeczywistość biegnie innym torem. Sami rodzice zresztą tam właśnie ją spychają, utrudniając sobie pełniejsze poznanie zalet kąpieli. W jaki sposób? Odkładają kąpiel na ostatnie chwile przed wieczornym karmieniem i usypianiem lub nie reagują właściwie (przerwaniem kąpieli, zmianą tempa ruchów) w sytuacji, kiedy dziecko sygnalizuje, mniej lub bardziej dosadnie, że nie o to chodzi, że czuje się niekomfortowo lub że się boi. Niestety, często kąpiel dzieje się jedynie po to… by dziecko umyć.

Bez refleksji także korzystamy z wszelakich ułatwień, fotelików, leżaczków, gąbek, wiaderek, kołnierzy do kąpieli… Brr! Oddalamy się wtedy od oczekiwanego przez dziecko rozwiązania. W kąpieli bowiem najważniejszy jest bezpośredni kontakt, dotyk, pewne ręce i ciała rodziców, ale także maksymalna wolność i swoboda ruchów. Dlatego tak często namawiam do wspólnego kąpania się w wannie.

Coraz więcej rodziców tak robi i chyba nikt tego nie żałuje.

A co ze starszakami?

Na temat kąpieli większych niemowląt i starszych dzieci można by napisać kilka tomów książek. Zasady są takie same jak u tych najmniejszych, ale przestrzeń, formy pieszczot i zabaw dużo bardziej skomplikowane. Na pewno warto porzucić jak najszybciej ciasne akweny (wanienka) i przenieść się na większą wodę, do wanny, gdzie można zapewnić dziecku ogrom atrakcji. Obok chmur piany wystarczy zaledwie kilka zabawek i to najlepiej takich, które nakłaniają dziecko do ruchu i zmiany pozycji.

Jedna przykra wiadomość dla rodziców… im starsze dziecko, tym więcej czasu potrzebuje na kąpiel, co czasem doprowadza nas do łez. Jednak polecam, by to wodne pielęgnowanie zmysłów i pozytywnych emocji, tak starszych niemowląt, jak i większych dzieci, było nieograniczone w czasie.